wtorek, 28 kwietnia 2015

Chaos.

Bez ładu i składu.
Z serca, z uczuć, z wnętrza i tego wszystkiego co siedzi w tym chaosie, który we mnie się urodził.

Tak, dokładnie tak.
Czuję, że chce, czuję, że muszę coś zrobić.
Nie wiem jeszcze do końca co. Nie wiem jaki to ma teraz sens. Jakiś musi mieć. Z całą pewnością większy niż nic nie robienie i rozczulanie się nad tym jak jest niedobrze teraz, a jak by mogło być fajnie, gdyby było inaczej...
Podobno każdy może się zagubić, ludzkie to takie przecież. Ważne, by później zdołać się odnaleźć.
Spróbuję, co mi szkodzi.

Pieprzę to WSZYSTKO!
Dlaczego mam ciągle wkręcać sobie jakieś chore reguły, poglądy, ideały, ramki, schematy, i inne popierdółki, które pozornie mając na celu wprowadzić ład i porządek w mojej głowie, ciągle mieszają i robią w niej coraz więcej  syfu.
Od dłuższego czasu ciągle tylko czytam, słucham, oglądam, wkręcam i dowiaduję się nowych nowości na temat jak powinnam żyć, jak powinnam wyglądać, jak powinnam jeść, co powinnam kupić, jaki film oglądnąć by nie odbiegać przypadkiem od wizji typowego obywatela, bo jak inaczej się będę potrafiła porozumieć się z innymi, o czym rozmawiać, przecież nie chcę wyjść na kosmitę, który nie zna aktualnych trendów, nowości czy najnowszego hitu kinowego, który przecież KAŻDY widział.
No kurcze... Doszłam do czegoś tak oczywistego, ciągle w sobie usilnie zabijanego, tak, by tylko nie wyszło to na zewnątrz. A teraz tyle myśli, taki chaos, tak wiele słów się nasuwa. Dlatego tak trochę 'dziko' się to wszystko zaczyna. A może i dziko. Ale jest moje. I to się liczy.

Myślałam, żeby tak ładnie wypisać, zaplanować i oświecić moich ewentualnych czytelników o czym będzie ten blog. Hm... Aczkolwiek po chwilowym zastanowieniu doszłam do wniosku, iż to bez sensu. Przecież właśnie w tym rzecz, że moje planowanie nie miało się dobrze, a tutaj będzie się znajdowało wszystko to, a przynajmniej jakiś procent tego, co na chwilę obecną siedzi mi w głowie, a czym z chęcią bym się podzieliła, chociażby sama ze sobą, bo przecież tak... ( właśnie w tym miejscu miałam kolejny raz napisać słowo "fajnie", tak, zdecydowanie za dużo go używam, ale po co jest internet i słownik synonimów) .. świetnie ( no dobra, może być), tak, świetnie czyta się swoje myśli przeniesione na konkretne słowa i konkretne zdania. Inna sprawa, gdy wtedy przestają mieć taki sens, jaki miały, zanim nie zostały "wypowiedziane". Aale tej sytuacji będę starała się unikać, bo przecież wszystko co jest w nas, tworzy nas. I dlaczego mamy udawać, że jesteśmy inni niż jesteśmy naprawdę. Każdy ma swoje ścieżki w głowie, które zna tylko on, często przeróżne dziwactwa. U mnie ich mnóstwo... Dlatego postaram się, aby nudą za bardzo nie wiało. Bo ma być szczerze, prawdziwie, z głębi serca i duszy. Otóż to.

Tak, lubię robić zdjęcia. Czy mi to wychodzi? Chyba średnio, nigdy jakoś specjalnie się tego nie uczyłam. Zwyczajnie, widzę coś interesującego, pykam. Także jeśli by się komuś czytać nie chciało, to może okiem na zdjęcia rzucić.

Następnym razem trochę więcej ładu tu zagości.
A przynajmniej powinno.
Żyjcie.


"Nie znoszę, gdy jakakolwiek oczywistość zmusza mnie, bym bez zastrzeżeń w nią uwierzył."

Wiesław Myśliwski "Ostatnie rozdanie"